Slow life Zdrowa dusza Zdrowe ciało Zdrowy umysł

Bulimiczny styl zarządzania stresem. Sprawdź czy Ciebie to dotyczy!

10 czerwca 2016

Budzisz się rano i pierwsze co czujesz, to zmęczenie. Właściwie czujesz się jeszcze gorzej niż wczoraj wieczorem. Przypominasz sobie jak zegarek nieubłaganie wskazywał coraz to późniejszą godzinę. Ale jest tyle do zrobienia a tak niewiele czasu. Chcesz się rozwijać, masz cele, plany, marzenia. Starasz się czytać jak najwięcej rozwojowych książek, dokształcasz się, wciąż do czegoś zmierzasz. Zależy Ci również na tym, żeby dobrze wyglądać. Wysportowana sylwetka, odpowiednio dobrany strój, zadbane włosy. Nic prostszego, wpiszesz tylko kolejne zadania w swój plan tygodnia, a potem je zrealizujesz. Masz bliskich i przyjaciół, z którymi chcesz spędzać czas. Lubisz też swoje pasje i zainteresowania i nie jest to leżenie na kanapie przed telewizorem. O nie, Ty odpoczywasz konstruktywnie i inspirująco. Nie ma mowy o bezczynności. Każdy Twój dzień wypełniony jest po brzegi zadaniami, mniej lub bardziej przez Ciebie lubianymi. Nie lubisz myśleć o tych, których nie można odhaczyć na liście, bo zabrakło na nie czasu. Dlatego patrząc tęsknym wzrokiem na drzwi sypialni postanawiasz zrobić jeszcze jedno. To już ostatnia rzecz, jeszcze tylko chwila i położysz się spać. No może jeszcze tylko weźmiesz prysznic, zrobisz peeling całego ciała i nałożysz maseczkę na twarz. Lepszego momentu nie znajdziesz, a poza tym podobno takie zabiegi są relaksujące. A Ty przecież potrzebujesz relaksu. Gdy w końcu docierasz do łóżka z przerażeniem patrzysz na zegarek i nie chcesz liczyć ile czasu zostało Ci na sen. Zamiast zasnąć spokojnie myślisz o kolejnym pełnym pośpiechu poranku i długiej liście zadań. Trudno, jakoś wstaniesz i ogarniesz to wszystko. Byle wytrwać do weekendu. Wtedy nadrobisz, wyśpisz się za wszystkie czasy i w końcu naprawdę odpoczniesz…

bulimiczny styl zarządzania stresem

Znasz to? Nie pytam o szczegóły, tylko o koniec tej historii. Zdarza Ci się odkładać sen i relaks na lepszy moment zwany weekendem (albo po prostu najbliższym wolnym dniem)? Jeśli nigdy tak nie postępujesz to gratuluję! Jesteś niezwykłym przykładem równowagi i rozsądku 😉 Coś jednak mi mówi, że tak jak i mnie, zdarza Ci się korzystać z rezerw energetycznych i funkcjonować ponad normę. Niewątpliwie ma to jakiś związek z realiami współczesnego świata, w którym czas jest towarem deficytowym. Ale zamiast szukać winy w czynnikach zewnętrznych proponuję Ci przyjrzeć się swojemu funkcjonowaniu na co dzień.

Bulimiczny styl zarządzania stresem – czym jest?

Styl funkcjonowania, który chcę Ci przybliżyć podobny jest trochę do mechanizmu zaburzenia odżywiania jakim jest bulimia. Różnica dotyczy tego, co nadmiernie w sobie gromadzisz. W tym przypadku jest to stres. Gromadzisz go tak długo, aż zaczyna się z Ciebie “wylewać”, po czym wyczerpany i zniechęcony rzucasz wszystkie swoje aktywności na kilka dni. Sposób ten jest nie tylko nieskuteczny, ale też niebezpieczny dla zdrowia. Przewlekłe gromadzenie w sobie niepokoju i stresu  sprawia, że zaczynamy odczuwać w ciele bóle niewiadomego pochodzenia, a nasz nastrój stale się pogarsza. To dlatego na przestrzeni miesięcy i lat powoli zatykają się nasze tętnice, podnosi się ciśnienie krwi, atakowane są nasze neurony. Pamięć funkcjonuje coraz gorzej, trudniej nam się skoncentrować. To z tego powodu nasz układ odpornościowy jest coraz bardziej osłabiony, przez co stajemy się bardziej podatni na przeziębienia i pewnie też na nowotwory (chociaż to już jest naprawdę długoterminowy skutek). Z powodu gromadzenia stresu tyjemy a zmarszczki pojawiają się wcześniej niż wskazywałby na to nasz wiek.

Rozumiem, że trudno jest Ci w tym momencie połączyć jedno z drugim, w końcu efekt nie jest oczywisty i widoczny natychmiast. Dlatego tak ważna jest świadomość tego, jaki wpływ na nasze zdrowie ma styl życia, który prowadzimy. A relaks/regeneracja jest chyba najbardziej zaniedbywanym jego elementem. Nie czekaj aż dopadnie Cię wyczerpanie fizyczne i psychiczne, zarządzaj energią odpowiedzialnie!

Zmień styl zarządzania stresem

Po pierwsze musisz zrozumieć, że Twój organizm działa trochę inaczej niż byś chciał. Jeśli nie dosypiasz w ciągu tygodnia, to nie uda Ci się tego nadrobić w weekend. Przemęczając się przez kilka dni, nie będziesz w stanie odpocząć gdy nadejdzie upragniony weekend – będziesz zbyt zmęczony, żeby czerpać przyjemność z relaksu. Nie można zaciągać długu energetycznego ani tworzyć zapasów energii. Żadna z tych praktyk nie działa. Równowagę osiągniesz dopiero wtedy, gdy przestaniesz walczyć z podstawowymi potrzebami swojego organizmu.

Myśl o swoim zdrowiu i energii w kategoriach dnia. Każdego dnia znajdź czas na odrobinę relaksu – to nie może być luksus przypisany tylko weekendom. Każdy dzień powinien zakończyć się regenerującym snem. Każdego dnia powinieneś zapewnić swojemu organizmowi paliwo w postaci zbilansowanej diety, przynajmniej półgodzinnej aktywności fizycznej o umiarkowanym nasileniu (spacery!) oraz pozytywnych kontaktów z ludźmi. To minimum. Oczywiście im więcej dla siebie robisz każdego dnia tym lepiej.

Jeśli Twój umysł daje Ci wyraźne sygnały do tego, że potrzebuje resetu to znaczy, że tak jest. Jeśli nie odpoczniesz – doświadczysz efektu kuli śniegowej. Będziesz coraz mniej produktywny, staniesz się nerwowy, wykonanie prostej czynności stanie się dla Ciebie trudniejsze. Jaki ma to sens w dłuższej perspektywie czasu? Podpowiem Ci. Nie ma żadnego!

Dość gloryfikacji zajętości! Dysponowanie wolnym czasem, np. w środku tygodnia, nie jest niczym złym i nie powinieneś traktować tego jako objaw lenistwa czy braku produktywności. Nie wypełniaj swojego planu dnia po same brzegi, zostaw odrobinę czasu na życie i żyj!

Nie zwlekaj z relaksem na najlepszy moment, w którym wszystko będzie już zrobione. Taki moment nie istnieje. Żyj tu i teraz, bo „wszystko zależy nie od tego, w jaki sposób spędzamy wolny czas, ale jak spędzamy dni powszednie”.*

bulimiczny styl zarządzania stresem

*Cytat oraz sformułowanie bulimiczny styl zarządzania stresem pochodzi z książki „Nasze ciało kocha prawdę”. David Servan-Schreiber (neuropsychiatra, profesor psychiatrii klinicznej w Szkole Medycznej University of Pittsburgh, terapeuta osób cierpiących na nowotwory i inne ciężkie choroby) niezwykle trafnie nazwał to zjawisko i zainspirował mnie do napisania postu, w którym dzielę się swoimi przemyśleniami na ten temat.

Czy bulimiczny styl zarządzania stresem wydaje Ci się bliski? Czy zdarzyło się Tobie albo komuś z Twoich bliskich funkcjonować w ten sposób?

You Might Also Like

  • Przyznaję, że mam takie dni gdzie typowego odpoczynku np. na kanapie z książką jest niewiele. Jednak staram się na co dzień zachować równowagę między pracą, obowiązkami domowymi, odpoczynkiem i zadbaniem o siebie.

  • Piękna myśl. 🙂 Przyłączam się do nurtu nie gloryfikacji zajętości! Wydaje się on w dzisiejszych czasach niezwykle potrzebny.

  • Świetny tekst 🙂 Bardzo trafnie oddaje współczesne problemy większości ludzi z ciągłym brakiem czasu. Ciągła presja bycia idealnym, w każdej dziedzinie życia… niekończąca się lista zadań do wykonania każdego dnia i brak czasu dla siebie… A nawet jeśli ten czas jest, pojawiają się wyrzuty sumienia, że się go marnuje. Absurd, a jednak większość z nas tego doświadczyła. Ja również. Nauczyłam się jednak, że czasem trzeba odpuścić, być tu i teraz, przestać odkładać na później swoje potrzeby. Ciało prędzej czy później nam o tym przypomni. Każdego dnia trzeba umieć znaleźć równowagę we wszystkim – właśnie tak staram się zarządzać teraz swoim czasem.

    p.s. Nie słyszałam wcześniej o określeniu „bulimiczny styl zarządzania stresem”, ale bardzo mi się spodobało, oddaje w pełni problem dzisiejszych czasów.

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Znam to. Sama często nie mam czasu na relaks i w ogóle odkładam to jak tylko się da.

  • Akurat stresu nie doświadczam aż tak często, bo podchodzę do życia na luzie, czasem aż za dużym, a listę rzeczy do zrobienia traktuję umownie 😉 ale poznałam w tym wpisie swoje doświadczenia z ostatnich miesięcy, kiedy to postanowiłam rzucić się w wir wydarzeń, bo wciągnęły mnie nowe pasjonujące zajawki. Po dwóch tygodniach codziennej aktywności i dni zajętych od rana do wieczora (dodam, że w większości przyjemnymi rzeczami!) zaczęłam czuć jakiś taki bunt, takie zmęczenie materiału, że musiałam to wszystko po prostu rzucić w kąt i oddać się bezczynności i to dłużej, niż zwykle, aż do granicy wyrzutów sumienia, że teraz nagle nic nie robię. To rzeczywiście jest tak jak piszesz. I o dziwo nie dotyczy to tylko obowiązków. Wahadło puszczone w jedną stronę musi odbić się też w drugą. Najlepiej mieć je w równowadze 🙂 Współczuję ludziom, którzy przeżywają całe życie na pełnych obrotach… nie wiem, co się musi dziać u nich w głowach i ciałach.

  • www.kasiaekiert.pl

    ciągle uczę się na nowo takiego życia z balansem..

  • Bardzo ciekawe. Nie znałam tego okreslenia. Myślę, że to problem wielu ambitnych młodych kobiet…

  • Nie można zaprzeczyć, że trochę to i o mnie. Fajnie przypomnieć sobie o efekcie kuli śnieżnej i odrobinę pomyśleć nad tym, jak funkcjonujemy na co dzień 🙂