Wokół tematu

…bo prawdziwe życie toczy się za kulisami.

6 listopada 2015

prawda

W ciągu ostatnich kilkunastu dni wciąż natrafiam w sieci na jakieś coming-outy. Ktoś się przyznaje, że jego życie nie jest takie różowe jak to przedstawia na Instagramie. Ktoś inny przeprasza za to, że nie zawsze żyje zgodnie z zasadami, którym hołduje i które propaguje. Jeszcze inna osoba ujawnia swoje prawdziwe poglądy i oczekiwania, które od razu spotykają się z falą hejtu, bo rujnują idealistyczną i wymuskaną wizję czytelników na temat autora. Nie zalinkuję tych osób, bo zbyt duża ze mnie ignorantka w kwestii śledzenia kontrowersyjnych wątków.

Dlaczego prawda tak nas zaskakuje? Dlaczego jedną prawdę wspieramy a inną negujemy? Dlaczego chcemy wierzyć w to, że życie ludzi, których obserwujemy w sieci, naprawdę jest takie idealne, estetyczne, radosne i pełne uniesień?

Myślę, że widzimy to, co chcemy widzieć, a czytane treści dopasowujemy do tego jak postrzegamy świat albo jak chcemy go postrzegać. Chociaż erę photoshopa mamy już za sobą i wiemy, że media mocno zniekształcają rzeczywistość, to wciąż dajemy się nabrać na tą samą sztuczkę, tyle że w innym wymiarze. Zamiast się inspirować i motywować osiągnięciami innych, wykorzystujemy je do potwierdzenia własnych dekonstruktywnych przekonań na temat świata i siebie. Zapominamy o tym, że świat nie jest czarno-biały, a każdy człowiek ma swoje wady, słabości i gorsze dni. Spędzamy coraz więcej czasu w świecie wirtualnym tracąc zdrowy rozsądek…

Ale jak to mówią: „każdy kij ma dwa końce”. Followersi chłoną treści, które im się podstawia pod nos, a autorzy tych treści zapominają wspomnieć o prawdziwych kulisach swojego życia. Sama należę do obu tych grup, dlatego myśląc nad tym tematem musiałam zadać sobie pytanie:

Jaką rzeczywistość kreuję na swoim blogu i jaki może mieć ona wpływ na innych?

Jeśli nie jesteś tu pierwszy raz to zapewne zauważyłeś, że moim celem jest promowanie wszystkiego co zdrowe dla ciała, umysłu i duszy. Staram się to robić wykorzystując nie tylko swoją wiedzę, ale też doświadczenie, osobiste przemyślenia czy własny styl życia. Podsumowując, pokazuję i piszę głównie o tym, co zdrowe i właściwe. Gotów jeszcze ktoś pomyśleć, że prowadzę idealnie zdrowy tryb życia, jestem oazą spokoju i cierpliwości, budzę się tylko z uśmiechem na ustach, a na każdy problem mam gotowe rozwiązanie. Chciałabym…

To co przedstawiam na blogu to w jakiś sposób najlepsza część mnie, ale nie całość. Nie chciałabym roztaczać nierealnej wizji idealnego życia, bo takie nie istnieje. Jednym z warunków osiągnięcia sukcesu jest wyznaczenie sobie celu, który jest realny. Dlatego niech mój blog będzie dla Ciebie miejscem, w którym realne cele przeplatają się z prawdą. Chcę zarażać Cię swoją pasją zdrowego życia, ale bez udawania, że jestem wzorem do naśladowania.

Dlatego musisz wiedzieć, że:

  1. Moją największą słabością i grzechem są słodycze. Fast-foody i słone przekąski mogą dla mnie nie istnieć, ale tracę rozsądek, gdy wpadnę w cukrowy ciąg… Na szczęście mam to pod kontrolą 😉 Chyba osiągnęłam równowagę w tym temacie. Jak sobie pozwolę na więcej, to po prostu więcej się potem ruszam. A jak mogę to piekę ciasta z warzyw 😉

  2. Pokochałam sport, ale z rozsądku. To oznacza, że gdybym nie miała tendencji do tycia i problemów hormonalnych, to bardzo możliwe, że wciąż bym leżała na kanapie. Całe szczęście, że istnieje coś takiego jak nawyk, bo dzięki niemu wciąż się ruszam. Jestem dziwną hybrydą leniwca i fit kobiety 😉 Mnie też czasem brakuje motywacji, ale zamiast jej szukać – działam. Bo samo się nie zrobi.

  3. Ćwiczę uważność, bo…od zawsze byłam złośnicą podatną na stres i zamartwianie się. Porównując przeszłość z teraźniejszością osiągnęłam w tej kwestii bardzo dużo, ale nie wszystko. Miewam dni, w których jestem oazą spokoju. A zaraz po nich są dni, w których najmniejsza pierdoła potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. I wtedy muszę sobie przypominać to, co piszę na blogu albo to, co kiedyś tłumaczyłam pacjentowi.

  4. Myślę pozytywnie, ale dopiero od kilku lat. Psychologia otworzyła mi oczy na nowo, zaczęłam myśleć inaczej i żyć lepiej. To może przydarzyć się również Tobie, dlatego chcę dzielić się z Tobą tym, co mi pomogło. I nie są to pozytywne afirmacje i czekania na zmianę. Jest to ogrom pracy nad swoim umysłem.

  5. Słabo mi wychodzi promowanie aktywności fizycznej np. na Instagramie, bo w trakcie treningu albo po nim, nie wyglądam tak pięknie, żeby się tym dzielić 😛 Pocę się, jestem czerwona, rozczochrana, a na sobie mam stare spodenki i buty z Lidla zamiast pięknych, markowych ubrań sportowych. No cóż, fajnie byłoby je mieć, ale wciąż mam ważniejsze wydatki. A w sporcie przecież nie o strój chodzi, prawda? 🙂 Zresztą po dobrym treningu myślę tylko o tym, żeby coś zjeść i się napisać, nie w głowie mi prężenie się przy lustrze i robienie zdjęć.

 

A Ty z jakimi słabościami zmagasz się w walce o lepszą wersję samego siebie? 🙂

You Might Also Like