Wokół tematu

Wyzwania – czyli czego nie mogę się doczekać

9 kwietnia 2015

Czy znacie to uczucie radosnego podniecenia na myśl o nadchodzących miesiącach? Motyle w brzuchu, niepokój, ekscytacja, napięcie, szczęście, lęk, zniecierpliwienie. Odczuwam to wszystko zawsze wtedy, gdy coś postanowię. A jak postanowię, to oznacza to jedno – coś się zmieni na lepsze, pójdę o krok dalej, w moim życiu pojawi się nowa siła napędowa.

Na początku roku 2015 postanowiłam, że to będzie rok nauki, rozwoju i podróży. Nie wiedziałam jeszcze, co to dokładnie oznacza. Wiedziałam tylko, że w takiej atmosferze chcę przeżyć nadchodzące miesiące. Gdzieś w głowie nieśmiało rodziły się pomysły. Były tak nieśmiałe, że wypowiadałam je tylko przed sobą, a zapisując je pierwszy raz na kartce czułam się jakbym podpisywała co najmniej umowę o pracę 🙂
Zapisywanie swoich marzeń i celów ma w sobie jakąś wielką magię. Magię spełnienia. Krótko po odnotowaniu swoich wakacji życia, wielkiego pragnienia – ono się spełniło! Nie samo, bo to w końcu ja do tego doprowadziłam, ale czy zaczęłabym działać w tym kierunku gdybym nie podpisała umowy sama ze sobą?

Po tym pierwszym kroku pojawiły się kolejne, np. wreszcie założyłam bloga, naprawdę to zrobiłam 🙂 Efekty naszych działań potrafią nas czasem mocno zaskoczyć.

Najbliższe miesiące będą dla mnie niesamowite, intensywne, rozwojowe! Będą festiwale, wyjazdy, ciekawe imprezy sportowe, egzaminy, wyzwania dietetyczne i sprawnościowe… A wszystko to również w ramach pojedynku ccchallenge, który zorganizowany został przez Edytę Zając i Anitę Michalską: http://ccchallenge.pl/pl/ Ich blogi czytałam od dawna, a moje własne postanowienia cudownie zbiegły się z ich akcją. To jakiś znak z niebios? 😉 postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu, w pojedynkę. Nie gram o nagrodę (bo niestety i tak nie mogłabym z niej skorzystać 🙁 ), gram dla siebie i o siebie. Tu muszę sprostować, bo jednak mam rywala, który sam się zgłosił i nie miałam wyboru – musiałam się zgodziić 🙂 Mam nadzieję że dzięki temu wyzwaniu, a co za tym idzie publicznemu dzieleniu się tym co robię*, moje działanie będzie efektywniejsze, a ja bardziej skoncentrowana na dążeniu do celu. Kto wie, może w chwili zwątpienia jakaś dobra obserwująca dusza zasadzi mi kopniaka w tyłek 😛 a może czasem usłyszę „świetna robota”? Wiem, że teraz na pewno dam z siebie 300%.

Uważaj życie – nadchodzę!

*swoimi małymi, wielkimi osiągnięciami dzielę się na swoim koncie na Instagramie

You Might Also Like