Slow life Uważność Zdrowa dusza Zdrowy umysł

Wiosenny detoks umysłu – prosty plan na weekend

10 maja 2016

Wiosenny detoks umysłu

Jakiś czas temu próbowałam opublikować post o tym, jak żyć intensywnie i nie zwariować. Ci, którzy śledzą mój funpage na FB być może pamiętają, że nie udało mi się przez problemy techniczne. Pisałam, pisałam a gdy już byłam przy końcu, mój tekst zniknął z nieznanej mi przyczyny. Sytuacja ta wywołała ciąg ważnych dla mnie przemyśleń i wniosków. W pierwszym momencie się poddałam, co nie jest dla mnie typową reakcją. Potem próbowałam odzyskać kopię zapasową, ale się nie udało. Wkurzyłam się. Przez tydzień nie opublikowałam nic, bo straciłam jakiekolwiek chęci do pisania. Nagle się okazało, że wcale nie panuję tak dobrze nad swoim intensywnym życiem jak myślałam, a tak mała pierdoła odsłoniła całą frustrację, zmęczenie i złość. Zrobiłam sobie przerwę i nie zmuszałam się do niczego. Potem przyszła majówka, w trakcie której poczułam jak bardzo potrzebowałam odpoczynku, ale nie tego fizycznego. Zatęskniłam za psychicznym luzem i stąd wziął się pomysł na wiosenny detoks umysłu.

Najważniejsze czego się nauczyłam dzięki całej tej sytuacji, to że nie da się żyć intensywnie pod każdym względem i „nie zwariować”. Zniknięcie tekstu było dobrym znakiem, bo przypomniało mi o tym, że nie jest możliwe, aby żyć ciągle na pełnych obrotach, być aktywnym w każdej dziedzinie, nie zaniedbując czegoś jednocześnie. To po prostu niemożliwe. Owszem, można świetnie zarządzać swoim czasem i konsekwentnie realizować cele, ale jeśli gdzieś pomiędzy nie znajdzie się chwila na „nicnierobienie”, to na próżno szukać w tej konstrukcji równowagi. Ja swoją równowagę na chwilę zgubiłam myśląc, że skoro nie padłam na twarz ze zmęczenia, to wszystko gra. A nie grało – ciało wiedziało lepiej i wysyłało sygnały, które totalnie zignorowałam.

 

Wiosenny detoks umysłu

Wiosna, a zwłaszcza maj to chyba idealny moment na to, żeby oczyścić swój umysł ze wszystkich mentalnych śmieci. Świat staje się coraz bardziej zielony, słońce coraz częściej wychodzi zza chmur, a my mamy coraz więcej energii. Skorzystaj z tego i zorganizuj sobie przynajmniej dwa dni (np. weekend), które spędzisz w zupełnym rozluźnieniu umysłowym.

Wiosenny detoks umysłu

Po pierwsze i najważniejsze wyloguj się do życia.

Spędź ten czas off-line, z dala od wszystkich mediów. Wyłącz telewizor i radio, odłącz się od internetu, również tego w telefonie komórkowym. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, wyłącz nawet telefon! Mam nadzieję, że takie totalne odłączenie nie wzbudza w Tobie lęku. Być może w pierwszych minutach poczujesz się nieswojo, ale z czasem to minie. Potem poczujesz się po prostu wolny. Nie wiem jak Ty, ale ja żyłam jeszcze w czasach bez telefonów komórkowych, że o internecie nie wspomnę 😉 Jakimś cudem rodzice nie bali się puszczać nas na podwórko, a my wiedzieliśmy kiedy wrócić do domu. Czas płynął wolniej, bo żyliśmy każdą chwilą. Jeśli też pamiętasz takie czasy, albo chciałbyś poczuć jak to było kiedyś – wyloguj się do życia. Nic nie stracisz, a wiele zyskasz.

 

Bądź bliżej natury.

Zastanawiasz się czasem jak to jest, że dawniej ludzie byli biedniejsi, żyli prościej a jednak byli szczęśliwsi? Zwróć uwagę na to, że żyli w zgodzie z naturą i jej cyklami. Nie spacerowali po betonie, ale po trawie. Rano słyszeli śpiew ptaków, a nie szum silników samochodów. Odpoczywali nad rzeką albo na łące, a nie w centrum handlowym. Odsunęliśmy się od natury. Niektórzy tak bardzo, że choć żyją w pobliżu lasu, nigdy do niego nie zaglądają. Dzieci boją się chodzić boso po trawie, a rodzice tylko w nich to umacniają. Postaraj się, aby Twoje dwa dni obfitowały w przebywanie na świeżym powietrzu na łonie natury. Jeśli mieszkasz w mieście, poszukaj chociaż parku. Weź koc, książkę, przekąski, aparat, co tylko chcesz. Ale miej czas na przypomnienie sobie jak brzmi szum liści na wietrze. Połóż się i pooglądaj niebo. Wygrzej się w słońcu. Posłuchaj śpiewu ptaków. Pooddychaj świadomie przez kilka minut. Jeśli wolisz pospacerować, spróbuj robić to jak najbardziej uważnie.

Wiosenny detoks umysłu

Odpuść sobie.

Dla mnie ten punkt jest najtrudniejszy. Jeśli tak jak ja lubisz narzucać sobie wysokie standardy i wiele wyzwań jednocześnie, to właśnie odpuszczenie będzie najważniejszym etapem w całym detoksie umysłu. Musisz zrozumieć, że osobą, która oczekuje od Ciebie najwięcej, jesteś Ty sam. Zauważ też, że świat będzie się kręcił dalej, nawet jeśli czegoś nie zrobisz. Katastrofa, której tak często się boimy i unikamy, praktycznie nigdy się nie pojawia. Jeśli to sobie  uświadomisz, uwolnisz się i oczyścisz od nękających Cię „muszę”.

 

Pozwól sobie robić nic.

Zazwyczaj odpoczywam aktywnie, czy to umysłowo czy fizycznie. I nie ma w tym nic złego, o ile nie przesadzam. Zapomniałam jednak, że od czasu do czasu błogie i prawdziwe lenistwo jest nawet wskazane. I Ty o tym nie zapominaj. W trakcie detoksu spróbuj jak najczęściej po prostu być, w tej chwili i w tym miejscu. Nie zajmuj umysłu niczym konkretnym, nie analizuj, nie szukaj rozwiązań. Po prostu bądź i myśl jak najmniej. Szybko zauważysz, że nie jest to zbyt proste 😉 Nie próbuj też na siłę wymyślać sobie zajęcia, nawet tego z założenia odprężającego. Usiądź wygodnie i czekaj aż usłyszysz gdzieś z głębi siebie, na co naprawdę masz ochotę. W codziennym pośpiechu tracimy ważną umiejętność wsłuchiwania się w swoje potrzeby. To jest idealny moment na przypomnienie sobie jak to się robi.

Wiosenny detoks umysłu

Pomyśl za co jesteś wdzięczny.

Przypomnij sobie teraz jak się czujesz, gdy jesteś za coś wdzięczny. Przyjemnie prawda? Wdzięczność jest nie tylko podziękowaniem za to, co zostało nad dane, ale też za to co sami dla siebie zrobiliśmy. Innymi słowy dziękujesz również samemu sobie, a to niełatwa sztuka. Przez te dwa dni zwróć uwagę na pozytywne aspekty swojego życia, czyli na wszystko to, z czego jesteś dumny i co Cię uszczęśliwia. A potem pomyśl, że zawdzięczasz to właśnie sobie. Być może przez habituację ciężko będzie Ci to dostrzec, ale jestem pewna, że znajdziesz wiele powodów do wdzięczności 🙂

 

Wyśpij się.

Sen jest chyba najbardziej zaniedbywanym ze zdrowych nawyków. To ciekawe, bo przecież nie wymaga od nas większego wysiłku. Nie żałuj czasu, który poświęcasz na spanie, bo to właśnie wtedy Twój umysł najlepiej wypoczywa. Wyspany jesteś dużo bardziej efektywny i skoncentrowany, masz lepszy nastrój i więcej energii. Brak snu przez dłuższy czas powoduje spadek uwagi, zaburzoną ocenę rzeczywistości i osłabienie pamięci oraz możliwości poznawczych. W trakcie tych dwóch dni postaraj się kłaść wcześnie i wstawać wtedy, gdy poczujesz się wypoczęty. Nie spiesz się nigdzie.

 

Jeśli możesz to wydłuż w czasie swój wiosenny detoks umysłu. Im bardziej odkładasz wypoczynek na potem, tym więcej czasu potrzebujesz na pełną regenerację. Dlatego nie zwlekaj, zaplanuj go już dziś. Zasługujesz na to! 🙂

You Might Also Like

  • Co weekend staram się tak robić.. Działa 😉

  • Takie rytualy detoksu umyslu u mnie goszcza. Staram sie dbac o emocje i umsyl w rownym stopniu, co o cialo. Medytacja, wdziecznosc, bycie tu i teraz, joga, wszystko to bardzo mi pomaga…Musze tylko czesciej wylaczac sie z bycia online, choc to robie, przydaloby sie czesciej. 🙂 Milego dnia

    • U mnie gościły, ale za rzadko. I nie zawsze stosowałam wszystko jednocześnie, a zauważyłam że pełne połączenie tych okoliczności działa najlepiej!

  • Sporo pracuję przy komputerze i detoks o którym piszesz jest moją ulubioną formą odpoczynku. Weekend spędzony na łonie natury, najlepiej bez dostępu do internetów relaksuje najbardziej i pozwala spojrzeć na świat z zupełnie innej (lepszej) perspektywy.

    • Niestety też pracuję przy komputerze i szczerze mówiąc po całym dniu mam ochotę zaszyć się w lesie i nie wychodzić 😛

  • Tak czytam dziewczyny wasze komentarze i mysle swiat zwariowal – kiedys sie spedzalo czas ze soba nawzajem, a teraz siedzimy przy komputerach, aby ze soba pobyc i porozmawiac. Plus jest taki ze przynajmniej mozemy sie na tym swiecie odnalezc 😉 Uwielbiam spedzac weekendy na lonie natury, bardzo mnie to wyciszaja i to wtedy przychodzi mi do glowy najwiecej cennych pomyslow na zycie <3 Pieknego dnia! Sciskam, Dria xxx

    • Trochę zwariował 😉
      Osobiście nie spędzam czasu przed komputerem po pracy, z wyjątkiem pracy nad blogiem. Ale to dla mnie i tak zbyt wiele. Przegrzałam umysł 😉
      Pozdrawiam 🙂

  • Zycie to chyba sztuka odpuszczania- inaczej zwariujemy. Widać tak miało być i dobrze- wyniosłaś z tego ciekawą lekcję no i zainspirowało Cię to do wartościowego wpisu 🙂

  • Ja zrobiłam sobie taki detoks umysłu na początku maja. Trudno było mi się do tego zabrać, bo jestem typem pracoholika i perfekcjonistki, ale te kilka dni odpuszczenia sobie i robienia tego, na co mam ochotę było mi bardzo potrzebne. Naładowałam akumulatory i poczułam się o wiele lepiej – fizycznie i psychicznie 🙂
    Organizm potrzebuje odpoczynku, jeśli go oszukujemy to wcześniej czy później się o niego upomni pogorszeniem stanu zdrowia. Lepiej do tego nie dopuścić 🙂

  • Niewątpliwie mamy zbieżny tok myślenia i strategie na odpoczynek:) Super!!:) Ciesze sie, ze na wielu blogach pojawiają sie takie tematy, bo to pokazuje, ze swiadomosc społeczeństwa rośnie, a im wiecej takich tekstów tym szersze dotarcie do wielu osob, ktore moga z tego skorzystać i przeczytac, ze matka, ktora ma wolne od dzieci nie jest wyrodna, jest człowiekiem.

    Podpisuje sie pod tekstem:)

  • Klinika Zdrowego Jedzenia

    Świetny post, zgadzam się z Tobą. Dodałabym tylko by zacząć żyć tu i teraz, bo życie toczy się w tej chwili, nigdy w przeszłości, nigdy w przyszłości 😉

  • Monika Drężek

    Taki detoks umysłu to świetna sprawa. Myślę, że każdy weekend powinien być takim oczyszczeniem. Wówczas mielibyśmy więcej siły i chęci. Ja taki detoks tyle, że 30 dniowy zafundowałam sobie z okazji 30 urodzin. Energia jaką dzięki temu zyskałam, jest nie do opisania.

    • 30 dni? OMG! Cudownie! Świetny pomysł na 30-stkę. Moja jeszcze przede mną, więc kto wie 😉

    • www.kasiaekiert.pl

      jak dokladnie wygladal taki 30dniowy detoks? 🙂

      • Monika Drężek

        Dokładnie tak samo jak ten weekendowy. Wiadomo, ze nie zawsze można
        wyjechać na 30 dni, ale zamiast siedzieć w miejskiej dżungli wybierałam
        otoczenie parków, stawów, tam gdzie było najwięcej ciszy i natury.
        Leżałam na kocu z zamkniętymi oczami lub czytałam książkę, ale taką dla
        odmóżdżenia. Zrezygnowałam z Facebooka i życia wirtualnego, dobrze się
        odżywiałam, wysypiałam się – w moim przypadku sen od 22 do 6 lub 7.
        Zajmowałam się sobą. Fakt, ze byłam mega wymęczona, bo przez kilka lat
        nie miałam żadnego urlopu. Po takim czasie efekty były świetne, widoczne
        zwłaszcza na cerze, która stała się promienna, wygładzona.

  • Teraz przed samą sesją niestety nie mogę pozwolić sobie na nicnierobienie 😀 ale krótki codzienny spacer czy to w słońcu czy „w blasku księżyca”, zawsze dobrze na mnie wpływa 🙂

    • No tak, sesja to wyjątkowy czas 😉
      Możesz sobie pozwolić na nicnierobienie, tyle że krótsze 😉 Nawet te 15 min przerwy na totalny odpoczynek dobrze na Ciebie wpłynie. I na dalszą naukę 🙂

  • Mi najbardziej brakuje snu:(. Ciągle brakuje mi czasu, zarywam noce, wstaję przed szóstą. Jedynie w weekend mogę się wyspać.

    • Z doświadczenia wiem, że długo tak nie pociągniesz. Najlepszym rozwiązaniem jest rezygnacja z czegoś. Cokolwiek to będzie sen i Twój wypoczynek jest ważniejszy. Wykończona niewiele zdziałasz 🙁

  • Detoks jest bardzo ważny! Warto czasem zwolnić 🙂

  • Ja czekam tylko na możliwość, kiedy w końcu będę mogła tako detoks zrobić, mm 🙂

  • www.kasiaekiert.pl

    ostatnio przez 2 tyg juz stosuje detoks od pracy w conajmniej 1 dzien w tygodniu – energia jaka zyskuje pozniej i kreatywnosc pomoga pozniej!