Smaki Zdrowe ciało

Więcej ryby w diecie, czyli wędzona makrela inaczej

19 maja 2015

ryby

Zanim przedstawię Wam tysiąc sposób na owsiankę i omlety, chciałabym podzielić się swoim najnowszym odkryciem kulinarnym.

Jak zdrowe są ryby, wiemy wszyscy. Powinny pojawiać się w naszej diecie przynajmniej dwa razy w tygodniu. Niestety są drogim produktem i prawdopodobnie dlatego statystyczny Polak wciąż zjada ich za mało. Dla osób, które dbają o swoją dietę w sposób szczególny, próbując dostarczać swojemu organizmowi jak najwięcej pełnowartościowego białka, to też nie lada wydatek. Niech podniesie rękę ta osoba, która nie szuka promocji na piersi z kurczaka 😛

Wędzona makrela jest trochę niedocenianą przez nas rybą, trochę jakby reliktem z przeszłości rodem z PRL-u. W końcu na topie jest teraz łosoś 😉 Osobiście przypomniałam sobie o niej niedawno szukając produktu, który uzupełniłby moje makro o białka i tłuszcze. Na ogół jadałam ją na zimno, albo w formie pasty albo po prostu samą rybę. Przyszedł taki dzień, kiedy absolutnie nie miałam ochoty na kolejny obiad z kurczakiem w roli głównej, a łosoś się skończył. Przeskanowałam wzrokiem zawartość lodówki, ujrzałam makrelę i zapaliła mi się mentalna żaróweczka – a może by ją tak upiec? 😀

Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Makrelę przekroiłam na pół, wyjęłam kręgosłup, posypałam świeżo zmielonym pieprzem, wyłożyłam na papier do pieczenia i upiekłam w 180 stopniach. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! Spora część tłuszczu się wytopiła, dzięki czemu ryba zyskała na smaku – stał się intensywniejszy, ale mniej męczący. Polecam wszystkim ten eksperyment. Zyskujemy dodatkową porcję ryby na obiad i białka w diecie, a zarazem oszczędzamy zawartość portfela 🙂

You Might Also Like