Emocje Relacje Zdrowa dusza Zdrowe ciało Zdrowy umysł

PMS – jak sobie z nim radzić?

23 lutego 2016

PMS

PMS (premenstrual syndrom) czyli syndrom napięcia przedmiesiączkowego – dla niektórych objaw kobiecej histerii, dla innych wymysł współczesnej medycyny. Dla kobiet, które go doświadczają źródło fizycznego i psychicznego cierpienia. Jeśli tak jak ja jesteś w tej grupie, to wiesz o czym mówię. Niestety nawet wśród lekarzy zdarzają się tacy, którzy bagatelizują problem. Nie przesadzę jeśli powiem, że straciłam kilka lat na znalezienie skutecznych metod radzenia sobie z PMS. Jakoś nie mogłam się pogodzić z tym, że każdego miesiąca tracę dwa tygodnie na przeżywanie kolejnych objawów.

 

PMS – przyczyny

Zdaniem lekarzy napięcie przedmiesiączkowe wywołują głównie zaburzenia hormonalne związane z cyklem płciowym kobiety. W pierwszej połowie cyklu rośnie poziom estrogenów, w drugiej zaś stale wzrasta poziom progesteronu. Jeżeli jednak organizm z jakichś przyczyn produkuje za mało progesteronu, dochodzi do zachwiania równowagi hormonalnej, co skutkuje przykrymi objawami. Ostatnio coraz większą rolę przypisuje się prolaktynie – hormonowi wytwarzanemu przez przysadkę mózgową – którego poziom wzrasta znacznie u niektórych kobiet, również przyczyniając się do nasilenia objawów. PMS występuje w drugiej fazie cyklu, nawet do 14 dni przed początkiem krwawienia (najczęściej od 4 do 10 dni).

 

PMS – objawy

Naukowcy opisali blisko 150! różnych objawów fizycznych i psychicznych, z którymi co miesiąc kobiety muszą się zmagać. Syndrom ten może u każdej kobiety wyglądać inaczej. Co więcej, PMS może u tej samej kobiety przybierać co miesiąc inną postać. Najczęściej jednak objawy koncentrują się wokół kilkunastu najpopularniejszych.

Objawy fizyczne:

  • mastodymia – obrzmienie i nadmierna wrażliwość piersi na dotyk

  • migrena i zawroty głowy

  • bóle w okolicy krzyżowej

  • zmiany skórne

  • zwiększona podatność na infekcje

  • obrzęki na skutek zatrzymywania się wody

  • wzdęcia/zaparcia/biegunki

  • nadmierny apetyt na słone/słodkie/ostre

  • częstsze oddawanie moczu

Objawy psychiczne:

  • rozdrażnienie aż do gwałtownych reakcji

  • płaczliwość

  • nastrój depresyjny/apatia

  • uczucie napięcia i niepokoju

  • ataki paniki

  • problemy z koncentracją

  • gorsza pamięć

  • ospałość, senność

  • spadek libido

PMS

PMS – jak sobie z nim radzić?

Borykam się z naprawdę ciężkim przypadkiem PMSu, który potrafi trwać 14 dni. W tym czasie przechodzę prawdziwą huśtawkę nastrojów, walczę z wieloma objawami fizycznymi i modlę się o to, żeby mój partner nie stracił cierpliwości i nie spakował mojej walizki 😉 Może z tym ostatnim trochę przesadziłam, ale fakty są takie, że zespół napięcia przedmiesiączkowego może naprawdę źle wpływać na nasze relacje z najbliższymi (którzy przecież nie czują tego co my) jak i na postrzeganie samej siebie. Od ponad roku mogę powiedzieć, że świetnie sobie z tym wszystkim radzę, co nie oznacza że objawy zniknęły. One wciąż są obecne w moim ciele i umyśle, ale działając na kilku płaszczyznach jednocześnie, zmniejszyłam ich negatywne skutki. Jeśli czujesz, że każdego miesiąca na kilka dni tracisz kontrolę nad ciałem i zamieniasz się w kogoś, kogo sama nie lubisz, zapoznaj się z moją holistyczną strategią dbania o siebie w trakcie trwania PMS. Pamiętaj, że zmiany nie pojawią się od razu i że to co pomogło mi, w Twoim przypadku może niestety nie zadziałać.

 

Odżywianie

Ogranicz picie kawy, zrezygnuj z alkoholu. Pij dużo wody i napar z pokrzywy (zmniejsza obrzęki – dowiedziałam się o tym przypadkiem, żaden lekarz nigdy nie polecił mi ziół). Zamień sól kuchenną na zioła, albo przynajmniej na himalajską. Jadaj regularnie. Spożywaj jak najwięcej błonnika (świeże warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty zbożowe). Odstaw na tych kilka dni mięso. Włącz do diety kefir, maślankę, zsiadłe mleko (świetnie regulują pracę przewodu pokarmowego). Przygotuj sobie wcześniej zdrowe słodkości, którymi zaspokoisz napady głodu. W tych dniach masz prawo mieć większy apetyt, ale to od Ciebie zależy czym się nakarmisz.

 

Aktywność fizyczna

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w tych dniach najchętniej położyłabyś się na kanapie, włączyła odmóżdżające seriale i zajadała czekoladę na przemian z krakersami. Ale wiem też, że nie ma skuteczniejszego sposobu na zdjęcie tej klątwy, jak aktywność fizyczna dobrana indywidualnie do Twoich preferencji i potrzeb. Jeśli czujesz, że potrzebujesz głównie wyciszenia – wybierz się na jogę. Jeśli jednak czujesz, że potrzebujesz się wyżyć – idź pobiegać albo powyciskaj ciężary. To ostatnie jest moim najlepszym remedium na PMS (cardio w tych dniach w ogóle do mnie nie przemawia). Jak tylko powyciskam sobie trochę żelastwa, staję się potulna jak baranek 😉 Znajdź coś dla siebie, co będzie sprawiać Ci przyjemność i poprawiać nastrój.

 

Regeneracja

Wysypiaj się, pozwól sobie na dłuższy sen niż zwykle. Jeśli możesz, odłóż ważne i stresujące sprawy na lepszy dzień. Unikaj bolesnych zabiegów kosmetycznych. W tych dniach jeszcze bardziej zwróć uwagę na relaks.

 

Równowaga emocjonalna

Osiągnięcie równowagi emocjonalnej było dla mnie największym wyzwaniem i wciąż się tego uczę. Gwałtowna i bezpodstawna złość, anhedonia, pesymizm, płaczliwość – to tylko kilka z objawów emocjonalnych, które każdego miesiąca pozbawiały mnie chęci do czegokolwiek. Najlepszym rozwiązaniem okazała się akceptacja i dystans. Co przez to rozumiem? Nie walcz ze swoimi nastrojami, nie obwiniaj się za nie, ale też im nie ulegaj. Uświadom sobie przyczynę takiego stanu rzeczy – hormony. Może nie masz wpływu na ich poziom, ale to od Ciebie zależy jak będziesz postrzegać to, co się z Tobą i w Tobie dzieje. Spróbuj przyglądać się swoim emocjom, trochę tak jak w treningu uważności. Rozmawiaj z bliskimi o tym, co przeżywasz. Przytulaj się – nic tak nie koi jak bliskość drugiego człowieka. Jeśli nie chcesz być traktowana tendencyjnie – nigdy nie usprawiedliwiaj swojego zachowania PMS. Mimo wszystko staraj się funkcjonować normalnie. Aktywność i skuteczność działania wzmacnia w nas pozytywne emocje względem siebie i umożliwia wyjście z błędnego koła podłego nastroju.

 

Ciekawa jestem, czy znasz ten problem i jak radzisz sobie z PMS? Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w tych dniach? Moją największą zmorą jest stała i nadmierna irytacja, więc jeśli znasz jakiś dobry sposób radzenia sobie z nią, chętnie posłucham 🙂

You Might Also Like