Wokół tematu Zdrowa dusza Zdrowe ciało Zdrowy umysł

Czerwcowy bilans

5 lipca 2016

czerwcowy bilans

Zastanawiałam się, czy w ogóle przygotowywać czerwcowy bilans. Chciałabym napisać przynajmniej jeden z tych wielu inspirujących/rozwijających postów, które mam w głowie, ale od kilku tygodni cierpię na twórczą niemoc. Mam wiele pomysłów związanych ze zdrowym stylem życia, które nawet realizuję. Ale mam też jakąś taką niechęć do uwieczniania tego wszystkiego na zdjęciach i przedstawiania tutaj. Wolę być obecna w tych chwilach niż szukać odpowiedniego kadru i światła. Z pracy wracam w zasadzie wieczorem, w związku z czym spędzanie tych kilku wolnych godzin przed komputerem wydaje mi się marnotrawieniem zbyt krótkiego lata. Dlatego właśnie zrobiło się tutaj ostatnio tak cicho. Co nie oznacza, że w realnym życiu też dopadła mnie niemoc 😉 Czerwiec obfitował w pyszne wegańskie obiady, litry orzeźwiającej wody owocowej i godziny spędzone na ukochanym i coraz bardziej zielonym balkonie. A tak to wygląda w podsumowaniu.

Na plus:

  • Znaczne ograniczenie spożycia produktów odzwierzęcych, przede wszystkim mięsa. Przyznam szczerze, że w dużej mierze było to spowodowane pogodą. W trakcie upałów mój organizm domaga się warzyw i wody, reszta mogłaby nie istnieć. Niemniej przekonałam się, że gdybym zdecydowała się zostać wegetarianką to raczej nie miałabym z tym problemu. Dzięki niejedzeniu mięsa musiałam wykazać się większą kreatywnością w przygotowywaniu obiadów, jadłam więc zdrowo i kolorowo (szkoda, że nie zobaczycie tego na zdjęciach). Odkryłam dla siebie m.in. pastę kanapkową ze słonecznika i suszonych pomidorów, kawę ze śmietanką kokosową, a z obiadów: bób podsmażany z kaszą gryczaną i dużą ilością kopru oraz kopytka z batatów.

  • Kolejny etap w jogowaniu – poza zajęciami, na które ciągle uczęszczam, kilka razy w tygodniu wykonuję dłuższe i pełne sekwencje (korzystam z tych na na youtubie). Udało mi się nawet zrobić raz kruka i wytrzymać jakieś półtora sekundy 😉 Moim największym wyzwaniem są teraz pozycje odwrócone – nie mogę pozbyć się lęku przed złamaniem się w pół 😛

  • Oswoiłam się z roślinami i już nie umierają będąc pod moją opieką 😀 Dawniej nawet kaktusy wykańczałam, a dziś z dumą obserwuję coraz większe pomidory i gęste, pachnące zioła. Wystarczyło trochę poczytać o pielęgnacji i się odważyć (bałam się przycinać kwiaty, jak gdyby nie miały odrosnąć). Pisałam o tym już wielokrotnie, ale powtórzę się. Zajmowanie się nawet małym ogródkiem na balkonie jest niesamowicie uspokajające. Podlewanie przestało być nudnym obowiązkiem. Teraz to wieczorny rytuał, który kojarzy mi się z pięknymi zapachami i zachodem słońca.

czerwcowy bilans

Do dopracowania:

  • Niestety kilka dni czerwca spędziłam w łóżku chora. Cieszyłam, że w końcu udało mi się przetrwać jesień i zimę bez jakiejkolwiek infekcji, a rozłożyło mnie w piękny upalny dzień. Przeceniłam swoje siły i zbagatelizowałam pierwsze objawy, doprowadzając się tym samym do stanu ewidentnej choroby. Przynajmniej obyło się bez antybiotyku.

  • Zaniedbałam treningi siłowe. Wprawdzie ruszałam się na wiele innych sposobów, ale nic tak wspaniale nie kształtuje moich mięśni jak ćwiczenia ze sztangą 🙂 I nie chodzi mi tutaj o aspekty estetyczne. Efekty treningów siłowych doceniam nawet biegając (nogi lepiej mnie niosą).

 

A Tobie jak minął czerwiec? 🙂

You Might Also Like

  • Mam bardzo podobnie w kwestii uwieczniania mojego życia na zdjęciach… robię wiele, ale jakoś mam poczucie utraty poczucia bycia „tu i teraz”, gdy wyjmuję telefon czy aparat, by uwieczniać codzienność, hasztagować, oznaczać itp, dlatego też moje profile społecznościowe i blog to jakieś 10% rzeczywistości;). No cóż, może „medialnie” na tym cierpi mój blog i fanpage, ale życiowo ja sama na pewno nie:) Pozdrawiam!

  • Minął zdecydowanie zbyt szybko 😉 Ale lipiec zapowiada się na jeszcze szybszy

  • www.kasiaekiert.pl

    a jak po wrześniu i teraz kiedy robi się zimniej? 🙂