Motywacja Wokół tematu Zdrowy umysł

Co zamiast postanowień noworocznych?

4 stycznia 2016

co zamiast postanowień noworocznych

Nowy Rok – magiczny czas rozpoczynania wszystkiego od nowa i lepiej. Czekasz na ten dzień, w którym wszystko ma się odmienić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie wiesz właściwie dlaczego, ale jakie to ma znaczenie? A potem wstajesz 1-go stycznia na lekkim kacu, ale za to z wielką ochotą na wszystko, czego miałeś już nie jeść. Niewyspany i skołowany po imprezie nie specjalnie czujesz się na siłach, żeby iść pobiegać albo poćwiczyć. Spoglądasz na zbiór 52 rozwojowych książek, które miałeś przeczytać w tym roku, ale biorąc pod uwagę ból głowy, jedyne co jesteś w stanie robić, to scrollować tablicę fejsbuka. Odpuszczasz wiec sobie wszystkie postanowienia noworoczne i z wielką ulgą żyjesz jak dawniej. W końcu jutro też jest dzień, prawda? Prawda. Tyle, że jutro i pojutrze też jakoś nie jest Ci po drodze do nowego życia, a każdy kolejny dzień zwłoki buduje w Tobie coraz większe poczucie winy, porażki i zniechęcenie. Przez jakiś czas liczysz jeszcze na to, że może od jutra się uda, aż w końcu zupełnie odpuszczasz sobie to, co postanowiłeś. Do następnego roku…

Dlaczego nie tworzę postanowień noworocznych?

Znasz to? Ja aż nazbyt dobrze. Dwa lata temu postanowiłam, że od nowego roku zacznę ćwiczyć. Oczywiście działo się zbyt wiele innych rzeczy, żeby mogła wdrożyć swoje postanowienie. I kiedy już prawie odpuściłam na dobre, uświadomiłam sobie, że głupotą jest siedzenie i myślenie o tym, kiedy zacząć, zamiast po prostu zacząć. Wstałam, przebrałam się i ku swojemu wielkiemu niedowierzaniu zaczęłam ćwiczyć. Dziś śmiać mi się chce z siebie samej szukającej dnia dobrego na zmianę. Jakie to ma znaczenie czy będzie to 1 stycznia czy 10 lutego? Najważniejsze to zamienić plan działania na działanie.

Co zamiast postanowień noworocznych?

  • Nie tworzę postanowień noworocznych, bo uruchamiają w moim umyśle schemat „muszę”, a zdecydowanie wolę chcieć.

  • Każdy nowy rok określam jednym słowem-kluczem, które determinuje to, na czym chcę się koncentrować w najbliższych miesiącach. Dwa lata temu było to szczęście, a rok temu rozwój i nauka 🙂

  • Tworzę listę celów – rzeczy, które są ważne i które chce osiągnąć w najbliższych 12 miesiącach. Lista nie jest zbyt długa, bo zdecydowanie bardziej wolę coś do niej dopisać, niż przepisywać stare cele na kolejny rok. Każdy cel przypisuję do jednego,wybranego miesiąca lub kwartału, jeśli wiem że jego realizacja będzie wymagała większej ilości czasu.

  • Tworzę listę wyzwań – są to rzeczy, które chciałabym osiągnąć, chociaż nie są one aż tak ważne, tzn. mogę bez nich żyć 😉 Do wyzwań podchodzę elastycznie. Planuję podobnie jak cele, jednak jeśli wydarzy się coś niespodziewanego, odkładam je na potem bez wyrzutów sumienia.

co zamiast postanowień noworocznych

Dzięki takiemu podejściu Nowy Rok nie kojarzy mi się z pracowitym okresem czy z poczuciem porażki. Pierwszy dzień spędzam na ogół w łóżku, leniuchując i ciesząc się tym. W końcu mam aż 365 dni (w tym roku nawet 366 😀 ) na to, żeby pracować nad sobą i swoimi słabościami. Nie zrozum mnie źle, nie uważam, żeby robienie postanowień noworocznych było złe. Znam osoby, które nie tylko je tworzą ale i realizują! Jednak jeśli w Twoim przypadku się one nie sprawdzają, to może tak jak ja, spróbuj inaczej?

Na koniec podzielę się z Wami swoimi prozdrowotnymi wyzwaniami na rok 2016. Może kogoś z Was zainspiruję, a może ktoś zainspiruje mnie? 🙂

  1. Nauczę się podciągać – zamówiłam już nawet taśmy thera band, może nareszcie się uda 😉

  2. Pobiegnę w końcu magiczne 10 km – to niewiele, ale z lenistwa wciąż tego nie uczyniłam. Najczęściej kończy się na 8 kilometrze.

  3. Zacznę regularnie uczęszczać na pilates lub jogę – jeszcze nie zdecydowałam, które zajęcia wybiorę.

  4. Znów zacznę robić szpagat – zesztywniałam strasznie i dziś nie potrafię, a kiedyś robiłam go bez przygotowania…

  5. Przynajmniej raz w tygodniu przygotuję zupełnie nowe, wegańskie danie – bo warzyw nigdy za wiele. Udało mi się już zrobić zupę krem z porową z wanilią i wegański parmezan, pycha!

Moja lista wyzwań pozostaje otwarta. A co Ty masz na swojej? Podziel się tym ze mną w komentarzu 🙂

 

You Might Also Like